czwartek, 17 września 2015

Mama - tam, pan bam!


Nie wiem czy Pan surfer, uczący się utrzymywać równowagę na desce powinien być zły na kolejne upadki czy powinien być dumny. Dumny z tego, że stał się obiektem czujnej bubowej obserwacji i zyskał miano PAN BAM! Mało tego! Na jego cześć każda odtąd spotkana łódka została ochrzczona "pan bam".
Aby przypomnieć sobie wakacyjny klimat i złapać ostatnie słoneczne chwile tak się bawimy.
Do zabawy mało potrzeba: suchą korę znalezioną pod drzewem, nóż, kawałek papieru, wykałaczke i wodę.




A radości co niemiara no i cały dzień zapełniony przygodą. Wiadomo, najpierw trzeba owa korę znaleźć, z namaszczeniem przynieść ją do domu, z nogi na noge przestępować (całe 10 minut) kiedy dorosły wydłubuje z kory kształt łódki aż w końcu taką łódkę można puscić na wodzie!




Wiecie co? Taka kupiona łódka nie umywa się do tej wyczarowanej własnoręcznie. Taka to magia dla małego człowieka jak coś powstaje z czegoś innego. Lubię obserwować ten błysk w bubowym oku :)




Ahoj przygodo!

kora - las
kolorowy papier - Tiger tu
bluzka - mini rodini tu
spodnie - zara tu


Ps. U nas dzisiaj 30 C lalalala :)

3 komentarze: