środa, 22 stycznia 2014

Bobas alergik je - walczymy z blw

Baby-led weaning czyli naturalna metoda wprowadzania pokarmów do diety malucha, która pomaga wychować dziecko uwielbiające zdrowe jedzenie zamiast fast-foodów.
Główne założenia blw to:

  • dziecko siedzi przy stole z resztą rodziny podczas posiłków
  • dziecko czuje się zachęcone do poznawania nowych pokarmów biorąc je do ręki, nie ma znaczenia czy za pierwszym razem coś zje czy nie
  • jedzenie oferuje się dziecku w kawałkach o takim kształcie i wielkości aby nie miało problemów z trzymaniem go w rękach
  • dziecko karmi się samo bez pomocy łyżeczki
(źródło:"Bobas lubi wybór" G.Rapley, T.Murkett)

Nasze założenie było takie aby wprowadzać jedzenie metodą blw. Stopień trudności był o tyle wyższy, że mały jest alergikiem i do końca nie wiadomo co jeść może a co nie.

Zaczynaliśmy powolutku od próbowania pojedyńczych pokarmów ze słoiczka takich jak np. brokuł. I tak brokuł z kalafiorem i marchewką uzyskały zielone światło, natomiast banan z jabłkiem stoją na czerwonym - któreś z nich jest sprawcą wrednej wysypki na pleckach.

Szło jak po maśle (ze słoiczkami) i wtedy stwierdziliśmy ok, działamy z blw...
nic dla nas strasznego ale przyznam, że zaczynam już łamać ręce. Ten mały Bąk nie może pojąć, że to co jest na talerzu służy do wkładania do buzi a nie: lepienia, przesuwania, klepania, rozrzucania itd.
Normalnie dwoję się i troję przed: żeby coś fajnego przygotować, żeby było mięciutkie i fajnie wyglądało i po: sprzątanie to nie lada wyzwanie :)
I tak wygląda to co dzień:

Update posta z dnia 1.1.2015: ponieważ sporo czytalników trafia tu w poszukiwaniu informacji o blw, chciałabym opisać kilka refleksji i wniosków po roku stosowania tej metody.
Nasz mały ma obecnie 18 msc. Zaczeliśmy, kiedy miał 7 msc. Nie było łatwo - cała masa sprzątania, kilka chwil grozy z krztuszeniem się (niemowleta mają szybki odruch wymiotny i to naturalne ale rodzic w strachu). Na pewno warto! Nasz mały je prawie wszystko (gdyby nie alergia jadłby chyba juz wszystko), jest bardzo otwarty na nowe smaki, nowe konsystencje. Mówi i to dużo. Posługuje się "dorosłym" kubkiem bez wylewania oraz sztuccem. 
Mieliśmy kilka przygód z blw, o wszystkich można przeczytać TU.





Ps. Dzisiaj jak i wczoraj i przedwczoraj skończyło się na słoiczku i sprzątaniu podłogi :)






No ciekawe jak skończy się ten jedzeniowy eksperyment i kto pierwszy da za wygraną :)

5 komentarzy:

  1. skąd ach skąd ten przepiękny komplecik na ostatnim zdjęciu, chcemy zgapić:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. komplecik Zarowy. Kurczę ja mam niestety "chorobę ciuszkową" mam nadzieje, że to z czasem przechodzi bo inaczej pójdziemy z torbami ;)

      Usuń
  2. he he ten też cudny ale myślałam o kolderce i podusi;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. aaaa to podusia- świnka i kocyki z La Millou - oprócz choroby ciuszkowej mam też chorobę na "la millou" :)))))))) teraz mam na celowniku poduszkę - kurę. Mój syn jak podrośnie uzna, że matka zwariowała ;)

      Usuń
  3. Mimo wszystko, po ukończeniu tego czwartego, piątego roku życia moim zdaniem warto wykonać takie testy. Osobiście testowałem się w laboratorium we Wrocławiu. Żeby znaleźć odpowiednie laboratorium, proponuję zajrzeć na stronę alergiczne.info/testy-alergiczne/badania-alergiczne-z-krwi/ i tam wyszukać placówki u siebie w mieście.

    OdpowiedzUsuń